Kapłaństwo

więcej informacji na stronie: http://asd.poznan.pl

 

14.11.2014 r.

Obecnie w Arcybiskupim Seminarium Duchownym do kapłaństwa przygotowuje się dwóch kleryków pochodzących z naszej wspólnoty parafialnej – Tomasz Łukaszewski i Filip Byczyński. Jeszcze przed rozpoczęciem formacji kleryckiej obaj aktywnie uczestniczyli w życiu naszej parafii. Angażowali się w życie Duszpasterstwa Młodzieży, grali i śpiewali w zespołach i chórze, a także byli członkami Liturgicznej Służby Ołtarza. Filip znany był wszystkim parafianom jako gorliwy kościelny, natomiast Tomasz współtworzy znany niemal każdemu mieszkańcowi naszego Osiedla zespół Confessio. Dziś z dumą myślimy o nich jako o przyszłych prezbiterach i zapewniamy o pamięci w modlitwie.

TomekNazywam się Tomasz Łukaszewski. Jestem klerykiem IV roku w Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Poznaniu i V roku studiów teologicznych na Wydziale Teologicznym w Poznaniu. Różnica w latach wynika z tego, że zanim wstąpiłem do seminarium studiowałem przez rok teologię na studiach świeckich ucząc się na katechetę.

Powołania nie odczuwałem od dzieciństwa. Był okres w mój życiu kiedy buntowałem się na Boga i Kościół i na wiele innych rzeczy. Słuchałem muzyki rockowej, a także sam grałem w zespole rockowym, miałem dredy. W pewnym momencie swojego życia spotkałem i doświadczyłem Jezusa Chrystusa, Jego wielkiej miłości do mnie, Jego pragnienia mnie. I mojego pragnienia Boga, bo chociaż buntowałem się na Boga, to w głębi duszy szukałem Go, choć niestety w miejscach, gdzie Go znaleźć nie można. I jakoś w tamtym czasie, od razu po tym nawróceniu jakoś przyszyła taka myśl, by zostać kapłanem, lecz spokojnie dałem sobie czas. Zmagałem się z tym powołaniem, były etapy kiedy chciałem wstąpić do seminarium, inny razem uciekłem, lecz miłość Pana zawsze była większa niż moje pomysły na życie i ucieczki i wszelkie inne moje obawy i lęki. Pod koniec liceum musiałem zadecydować, w którą stronę mam iść… złożyłem papiery na studia teologiczne i filozoficzne. Dostałem się na teologię, a na filozofię zabrakło mi 0,5 pkt i odczytałem to jako znak Boży, by iść na teologię i nie składałem już żadnych odwołań, by dostać się na filozofię. Chciałem się zajmować w jakiś sposób Bogiem i także zobaczyć jak wyglądają ci klerycy, co oni tam robią. To był taki ostatni rok kiedy chciałem się zastanawiać nad seminarium. I w ciągu tego roku Jezus, już tak mocno działał w moim życiu, że pod koniec tego roku, było to oczywiste dla mnie, że chce wstąpić do seminarium, że chcę iść za Nim, za Jego Świętą Wolą i nie było już straszne żadne obcinanie dredów, czy inne rzeczy, które przedtem odciągały mnie od kapłaństwa. Cieszę się, że jestem klerykiem i mogę podążać tą drogę, czuję pokój w sercu, czuję prowadzenie Pana i Jego łaskę, że bez Niego nic nie mogę uczynić. Tylko On ma mnie prowadzić i być Panem mojego życia.

FilipNazywam się Filip Byczyński. Jestem klerykiem II roku Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu. A jak to się stało, że tu jestem? Nadal sam poszukuję odpowiedzi! Ale wiem, że póki co jest to moje miejsce…
Żeby jednak wszystko było po Bożemu, zaczniemy od początku.

Urodziłem się zimą roku 1993. Jestem synem Anny i Romana, a bratem Tomasza.
Ministrantem zostałem z inicjatywy ówczesnego wikariusza, a obecnie, ks. kan. Sławomira Majchrzaka. Pamiętam jak to on mnie, a właściwie moich Rodziców zachęcał do tego abym został ministrantem. Wówczas byłem kandydatem. Jednakże w pełni ministrantem zostałem za ks. Marka Jańskiego, po I Komunii Św.
Był to dosyć ciekawy i intensywny czas. Chodziłem codziennie na Msze i nabożeństwa. W domu nawet „bawiłem się” w księdza. Za kielich służył mi puchar sportowy mojego taty, za ornat – peleryna Zorro, a za hostie – andruty… no i oczywiście za mszał – książeczka do nabożeństwa. To były czasy! Dzieciństwo rządzi się własnymi prawami! ☺

Później przyszedł czas gimnazjum…po nim już poważniejszy wybór…szkoła średnia. I gdzie tu iść? Liceum? Technikum? Wybór padł na Technikum Gastronomiczne w Poznaniu. Szkołę ukończyłem z dyplomem kucharza. Cały czas pamiętam o tym, że dzięki ks. kan. Wojciechowi Ławniczakowi mogłem pracować jako kościelny w parafii. Za to doświadczenie jestem wdzięczny!

A gdzie tu powołanie, gdzie były te myśli?
Były w podstawówce to raczej zabawa, później przyszły w gimnazjum…bardzo delikatnie się rozwijały…ja je chciałem zagłuszyć. Jednak wikariusze ks. Jacek Zjawin, ks. (Proboszcz) Tomasz Kulka, cały czas czuwali.
Był czas kiedy chodziłem do kościoła przez małe „k”, a Kościół przez duże „K” był mi gdzieś obcy…ale pewnego dnia usłyszałem wezwanie, aby powstać z tego bagna i się oczyścić.
Dzięki temu od tamtego czasu chodzę codziennie na Eucharystię! Dziękuję Bogu za to wezwanie!

Nie jest tak, że od razu poszedłem za głosem serca…jednakże próbowałem je odczytać. Jak? Przede wszystkim poprzez modlitwę! Po drugie poprzez rozmowy z księżmi. Gdy już prawie byłem przekonany o decyzji poszedłem na przeszpiegi do kl. Tomasza Łukaszewskiego, aby dowiedzieć się jak wygląda życie w seminarium. Jak Tomek przyjeżdżał do parafii jako kleryk, mówił, że się tam kiedyś spotkamy…pamiętam jak z przekonaniem mówiłem: „Do czarnych nie pójdę!!”. A jednak.
W tym wszystkim zauważam wielką potęgę modlitwy! Mimo, że od razu nie widać efektów…po jakimś czasie rodzi nam się owoc tej modlitwy! Ważne by była ona wytrwała!

Dziękuję wszystkim którzy wpierają nas swoją modlitwą!
Prosimy o jeszcze!

Jeszcze 2 lata temu wszystkich w seminarium było prawie 120 kleryków, a teraz?
I rok – 20
II rok – 10
III rok – 10
IV rok – 15
V rok – 13
VI rok – 10

W sumie? 78. Mało!
A co z tym trzeba zrobić? Modlić się…wytrwale modlić się o nowe, liczne i święte powołania kapłańskie, zakonne i misyjne!